poniedziałek, 19 września 2016

Koszulka ratownika

Kolejne tortowe wspomnienie :) Torcik dla ratownika. W kształcie koszulki. Najcięższe w tym torcie było nałożenie masy plastycznej.. Ach te zakamarki. Stąd też powstały łatki pod pachami :P Ale w sumie chyba nie wyszło najgorzej ;)




Na koniec fotka solenizanta. Chyba był zadowolony :)


poniedziałek, 12 września 2016

Tort ślubny z figurkami

Tym razem chciałabym Wam przedstawić moją realizację tortu ślubnego. Wykończony delikatną kokardką z masy cukrowej, która nadaje elegancji. Całość zwieńczają dwie figurki nawiązujące wyglądem do młodej pary. Podobają mi się takie proste projekty... :)





A Wy? Zdecydowalibyście się na taki tort w tym ważnym dniu? :)

wtorek, 6 września 2016

Urodziny Ordona - tak, Ordon to czołg! :)

To było jedne z bardziej nietypowych zamówień. Bardzo mnie ucieszyło! Fajnie, że ludzie podejmują takie inicjatywy. Kto by pomyślał, że czołg tez może obchodzić swoje urodziny... A czemu właściwie nie? 60 lat to przecież piękny wiek! :) Tak więc całość oczywiście w moro, udekorowana figurką czołgu. Wojskowe klimaty... A jak :)





I jak? Podoba Wam się? :)

wtorek, 26 lipca 2016

Dla miłosnika paintballa

Ty razem chciałabym Wam pokazać torcik, który wykonałam dla znajomych. Michał jest miłośnikiem paintballa. Jego żona chciała żeby to był motyw przewodni torciku. Do tego dodała napis, który bardzo mi przypadł do gustu... :)





I jak Wam się spodobał? :)

czwartek, 14 lipca 2016

Kolorowy tort ze słonikiem

Ten torcik robiłam na roczek. Miało być kolorowo, wesoło i ze słonikiem :)


Kolorowe gwiazdki dodały fajnego efektu. Dużo się działo! :)


Jedynkę otaczały kolorowe kuleczki. 


Jak Wam się podoba? :)


poniedziałek, 24 lutego 2014

Walentynkowy Miś

W tym roku po raz pierwszy miałam okazję robić torcik na walentynki. W dodatku dla mojej bratowej od męża i córeczki :D Nie chciałam żeby był standardowo czerwony... Dlatego wymyśliłam sobie coś takiego:

Torcik był niewielki :)

Mały słodki miś z balonikiem w kształcie serduszka :) Podobno mojej 1,5 rocznej bratanicy najbardziej smakowały te szare kulki z masy plastycznej :D Dla każdego coś dobrego ;)

<3

Taki sobie mały miś :)

Jak Wam się podoba taki torcik? Wolicie na walentynki jednak czerwone kolory? :)

Tak poza tematem...
Zapraszam na konkurs, który zorganizowałam na moim fanpage'u z okazji 500 lubisiów. Tak! Już Was się aż tylu zgromadziło! Konkurs znajdziecie tu:
https://www.facebook.com/Cudolepki?bookmark_t=page
Każdy może wygrać! ;)

niedziela, 9 lutego 2014

Niech moc będzie z Wami!

Mistrz Yoda pozdrawia fanów Cudolepka! ;)


"Gwiezdne Wojny" mają wielu fanów (ale do Cudolepków im daleko, no cóż... :D). Dla jednego z nich miałam okazję zrobić torcik. Mistrz Yoda. Całość miała być 3D. Lubię takie wyzwania. Człowiek przy nich się najwięcej uczy :) Stresowałam się przy nim okropnie. Chyba bardziej niż przy krzywym. Rozmyślałam jak połączyć z całością charakterystyczne uszy, jak go dobrze wyrzeźbić, jak to wszystko złożyć razem i usztywnić... Szczerze powiedziawszy po tej historii z krzywym tortem mam więcej obaw, niż kiedykolwiek. Heh.. Ale to nie o tym ta notka ;) Wracając do tematu. Wypiekłam sobie 3 biszkopty w tej samej wielkości. Na każdą część (zaplanowałam sobie, że zrobię go podobnie jak dwupiętrowy tort) przeznaczyłam 1,5 kawałka. Z górnej wycięłam kształt głowy, pocięłam, poprzekładałam kremem i wiśniami, wstawiłam do lodówki. Po stężeniu docięłam jeszcze dokładniej, wydłubałam oczodoły, wysmarowałam całość kremem i znowu schłodziłam. Następnie małą, okrągłą tylką nadlałam kremu w odpowiednich miejscach (łuki brwiowe, nos, buzia, "guzy"), znowu całość powędrowała do lodówki. Ostatecznie całość wygładziłam małą szpatułką, grzaną w ciepłej wodzie. Powiem tak - cierpliwość popłaca. Ważna to dla mnie nauka ;)

Zdjęcie robione telefonem, przepraszam za jakość. Byłam tak przejęta całością, że nie myślałam o robieniu dobrych zdjęć ;)
 Po pewnym czasie mogłam całość obłożyć go zieloną masą. Wszystko ładnie wygładziłam. Cienkim, zakrzywionym narzędziem wymodelowałam mnóstwo zmarszczek na twarzy Mistrza. W końcu jest on baaaardzo stary... ;)

Nie wiem czemu, ale w tym stanie kojarzy mi się z E.T. ^^

Następnie wycięłam dolną część tortu i przełożyłam kremem. Po stężeniu obłożyłam brązową masą jako podkład do dalszej pracy. Pozostałe ścinki zmieliłam w blenderze z dodatkiem kremu i wyszła ciasteczkowa masa plastyczna (taka na cakepopsy :) ). Z niej postanowiłam zrobić uszy i łapki. Przytwierdziłam je na wykałaczkach i kremie. Powbijałam w ten tort wsporniki i dałam podkładkę pod głowę. Chociaż trochę byłam spokojniejsza o przetrwanie całości :D

 To akurat niczego mi nie przypomina, wygląda to co najmniej dziwnie :D

Jak już pisałam z masy ciastkowej zrobiłam też uszy. Wbiłam w nie po dwa patyczki do szaszłyków, żeby miały się na czym trzymać. W lodówce masa stwardniała. Pokryłam wodą z aerografu (tak! Mam w końcu aerograf! Póki co jednak używam go żeby pokrywać torty cieniutką warstwą wody, żeby coś przykleić albo porostu ze względów estetycznych. Przyznam, bardzo mi on ułatwia pracę. Polecam wszystkim tortującym! ;) ) i nałożyłam zieloną masę. Uszka gotowe :)

Bez tego Yoda nie byłby Yodą :P

Zabrałam się za oczy. Duże, ciemne oczy. Oczywiście najpierw sama gałka oczna, tęczówka i źrenice. Na to przykleiłam i wymodelowałam powieki.

Wytrzeszcz zniknął na szczęście :D

Przyszła pora na stres. Mogłam złożyć całość. Ręce się trzęsły, ale wszystko idealnie do siebie pasowało. Przez środek dla pewności przebiłam jeden dłuższy wspornik. Teraz nic go nie ruszy :D

Ufoludek ^^

Pora na ubranie. Okryłam go białą szatą. Wykończyłam niewielkim kapturkiem i golfikiem pod szyją. Wystarczyło dodać wystające nóżki, rączki i kij. W końcu zaczął siebie przypominać ;)

Po raz pierwszy spojrzałam na niego i zaczęłam być dumna ze swojej pracy :)

Ten blask w oczach ;)

Małe łapki, o paznokciach nie zapomniałam! :)

Uszy powędrowały na swoje miejsce. Nie miałam odwagi malować go aerografem. Jeszcze nie czuję się z nim pewnie. Z resztą uznałam, że cienkim pędzelkiem uzyskam lepszy efekt przy malowaniu zmarszczek. Parę kolorów, mieszałam, kombinowałam, cieniowałam, na morko, suchym pędzlem... Różnie. Ale efekt końcowy bardzo mnie ucieszył. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba. Tak więc zapraszam do małej galerii:

W całej okazałości.

Zbliżenie na głowę :)

Paznokcie oczywiście pomalowane! :)

Z innego ujęcia :)

Oczy są zwierciadłem duszy podobno...

Prawy profil ;)

Z tyłu. Tu widać mały kapturek ;)

Mistrz Yoda opanował moją kuchnię! Nawet kot się go wystraszył i nie wiedział co ma z tym zrobić :D

Jeszcze małe zbliżenie na guzy na głowie. Swoją drogą to musiał nie raz zarobić z czegoś... Biedny.

I jak wrażenia? Podoba się? Zachęcam Was do komentowania :)