niedziela, 9 lutego 2014

Niech moc będzie z Wami!

Mistrz Yoda pozdrawia fanów Cudolepka! ;)


"Gwiezdne Wojny" mają wielu fanów (ale do Cudolepków im daleko, no cóż... :D). Dla jednego z nich miałam okazję zrobić torcik. Mistrz Yoda. Całość miała być 3D. Lubię takie wyzwania. Człowiek przy nich się najwięcej uczy :) Stresowałam się przy nim okropnie. Chyba bardziej niż przy krzywym. Rozmyślałam jak połączyć z całością charakterystyczne uszy, jak go dobrze wyrzeźbić, jak to wszystko złożyć razem i usztywnić... Szczerze powiedziawszy po tej historii z krzywym tortem mam więcej obaw, niż kiedykolwiek. Heh.. Ale to nie o tym ta notka ;) Wracając do tematu. Wypiekłam sobie 3 biszkopty w tej samej wielkości. Na każdą część (zaplanowałam sobie, że zrobię go podobnie jak dwupiętrowy tort) przeznaczyłam 1,5 kawałka. Z górnej wycięłam kształt głowy, pocięłam, poprzekładałam kremem i wiśniami, wstawiłam do lodówki. Po stężeniu docięłam jeszcze dokładniej, wydłubałam oczodoły, wysmarowałam całość kremem i znowu schłodziłam. Następnie małą, okrągłą tylką nadlałam kremu w odpowiednich miejscach (łuki brwiowe, nos, buzia, "guzy"), znowu całość powędrowała do lodówki. Ostatecznie całość wygładziłam małą szpatułką, grzaną w ciepłej wodzie. Powiem tak - cierpliwość popłaca. Ważna to dla mnie nauka ;)

Zdjęcie robione telefonem, przepraszam za jakość. Byłam tak przejęta całością, że nie myślałam o robieniu dobrych zdjęć ;)
 Po pewnym czasie mogłam całość obłożyć go zieloną masą. Wszystko ładnie wygładziłam. Cienkim, zakrzywionym narzędziem wymodelowałam mnóstwo zmarszczek na twarzy Mistrza. W końcu jest on baaaardzo stary... ;)

Nie wiem czemu, ale w tym stanie kojarzy mi się z E.T. ^^

Następnie wycięłam dolną część tortu i przełożyłam kremem. Po stężeniu obłożyłam brązową masą jako podkład do dalszej pracy. Pozostałe ścinki zmieliłam w blenderze z dodatkiem kremu i wyszła ciasteczkowa masa plastyczna (taka na cakepopsy :) ). Z niej postanowiłam zrobić uszy i łapki. Przytwierdziłam je na wykałaczkach i kremie. Powbijałam w ten tort wsporniki i dałam podkładkę pod głowę. Chociaż trochę byłam spokojniejsza o przetrwanie całości :D

 To akurat niczego mi nie przypomina, wygląda to co najmniej dziwnie :D

Jak już pisałam z masy ciastkowej zrobiłam też uszy. Wbiłam w nie po dwa patyczki do szaszłyków, żeby miały się na czym trzymać. W lodówce masa stwardniała. Pokryłam wodą z aerografu (tak! Mam w końcu aerograf! Póki co jednak używam go żeby pokrywać torty cieniutką warstwą wody, żeby coś przykleić albo porostu ze względów estetycznych. Przyznam, bardzo mi on ułatwia pracę. Polecam wszystkim tortującym! ;) ) i nałożyłam zieloną masę. Uszka gotowe :)

Bez tego Yoda nie byłby Yodą :P

Zabrałam się za oczy. Duże, ciemne oczy. Oczywiście najpierw sama gałka oczna, tęczówka i źrenice. Na to przykleiłam i wymodelowałam powieki.

Wytrzeszcz zniknął na szczęście :D

Przyszła pora na stres. Mogłam złożyć całość. Ręce się trzęsły, ale wszystko idealnie do siebie pasowało. Przez środek dla pewności przebiłam jeden dłuższy wspornik. Teraz nic go nie ruszy :D

Ufoludek ^^

Pora na ubranie. Okryłam go białą szatą. Wykończyłam niewielkim kapturkiem i golfikiem pod szyją. Wystarczyło dodać wystające nóżki, rączki i kij. W końcu zaczął siebie przypominać ;)

Po raz pierwszy spojrzałam na niego i zaczęłam być dumna ze swojej pracy :)

Ten blask w oczach ;)

Małe łapki, o paznokciach nie zapomniałam! :)

Uszy powędrowały na swoje miejsce. Nie miałam odwagi malować go aerografem. Jeszcze nie czuję się z nim pewnie. Z resztą uznałam, że cienkim pędzelkiem uzyskam lepszy efekt przy malowaniu zmarszczek. Parę kolorów, mieszałam, kombinowałam, cieniowałam, na morko, suchym pędzlem... Różnie. Ale efekt końcowy bardzo mnie ucieszył. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba. Tak więc zapraszam do małej galerii:

W całej okazałości.

Zbliżenie na głowę :)

Paznokcie oczywiście pomalowane! :)

Z innego ujęcia :)

Oczy są zwierciadłem duszy podobno...

Prawy profil ;)

Z tyłu. Tu widać mały kapturek ;)

Mistrz Yoda opanował moją kuchnię! Nawet kot się go wystraszył i nie wiedział co ma z tym zrobić :D

Jeszcze małe zbliżenie na guzy na głowie. Swoją drogą to musiał nie raz zarobić z czegoś... Biedny.

I jak wrażenia? Podoba się? Zachęcam Was do komentowania :)

30 komentarzy:

  1. Wow ! Genialny ;) Zazdroszczę talentu.

    OdpowiedzUsuń
  2. GENIALNY !!!! kurcze, że jak ja bym chciała tak umieć ;) już ci nie raz pisałam ale napiszę jeszcze raz zdolna z ciebie kobieta :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj bo się zaczerwienię! Dziękuje Ci bardzo! :*

      Usuń
  3. piękne:) namęczyłaś się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się podoba :) Czy ja wiem czy to męka... Satysfakcja wynagradza wszystko ;)

      Usuń
  4. podziwiam, ja nie miałabym chyba cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie myślę, że i tak jeszcze za mało cierpliwości mam. Chciałabym wszystko szybko, a to się tak nie da :D

      Usuń
  5. Dzieło!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Coś niesamowitego!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. REWELACJA !!! To prawdziwe dzieło sztuki aż szkoda go zjeść

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku! Dziękuję! Tyle miłych komentarzy! :)

      Usuń
  7. Wow! Brak słów!!! Podziwiam zdolności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam:) bardzo fajny, a z samego opisu dużo się nauczyłam na przyszłość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! O to mi chodziło! Cieszę się, że mogę komuś pomóc! :)

      Usuń
  9. Genialny:) wygląda jak prawdziwy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po prostu odjazdowy, i ta dbałość o szczegóły, szacunek dla Pani umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Miło mi takie słowa czytać :)

      Usuń